Blog sportowy Tomka Ćwiąkały

03/11/2009

Interesują mnie punkty, a nie rekordy

Zaszufladkowany do: Wywiady — Tomek Ćwiąkała @ 21:58
Tags: ,

Piłkarze Jagiellonii Białystok nie przestają zadziwiać. Na początku sezonu ze znakomitej strony pokazał się Brazylijczyk Bruno. Potem kolej przyszła na Kamila Grosickiego. Ostatnio nowym idolem kibiców „Jagi” stał się 20-letni bramkarz, Grzegorz Sandomierski. Powód? Czyste konto w ostatnich pięciu meczach. Wszedł on tym samym do historii białostockiego klubu z rekordową – 549 i konto wciąż otwarte – serią minut bez puszczenia gola w ekstraklasie.

- Jakie znaczenie ma dla Pana ten wyczyn?

- Interesują mnie tylko zwycięstwa mojej drużyny. Ostatnio nie zawsze się to udawało, ale goli faktycznie nie puszczałem. Nie liczę jednak kolejnych minut bez wyciągania piłki z siatki. Do całej sytuacji podchodzę z dystansem. Została ona napompowana przez media.

- Czy po ostatnich świetnych występach czuje się Pan ważnym członkiem zespołu?

- Nie jestem kluczowym zawodnikiem Jagiellonii. W każdym meczu staram się jedynie dołożyć swoją cegiełkę. Na sukcesy pracuje cały zespół.

- Pańskie wejście do bramki zahamowało karierę innego obiecującego golkipera „Jagi” – Rafała Gikiewicza.

- No i co ja mogę powiedzieć? Takie jest życie. Do niedawna przecież to ja byłem zmiennikiem, ale ostatnio ciężko pracowałem i w końcu zostałem doceniony. Przełożyło się to na dobre występy w ostatnich meczach.

- Gikiewicz nie jest jedynym Pana konkurentem do walki o pozycję pierwszego bramkarza Jagiellonii. W odwodzie pozostaje jeszcze były reprezentant Polski, Grzegorz Szamotulski.

- Piłkarz ten samym swoim doświadczeniem i osobowością wzbudza pozytywne emocje, motywuje do pracy. Często zwraca mi uwagę, podpowiada, jak się odpowiednio ustawiać i zachowywać w bramce. Grzesiek jest bardzo fajnym kolegą.

- Krążą pogłoski, że podpadł kolegom z drużyny, bo powynosił jakieś tajemnice szatni…

- To jakieś głupie plotki, nic o tym nie wiem.

- W meczu z Polonią Warszawa doznał Pan niegroźnego, choć niebezpiecznie wyglądającego, urazu. Po zawodach przyznał Pan, że chyba Panu trochę odbiło podczas startu do biegnącego Michała Chałbińskiego. Takie sytuacje pokazują jednak, że Grzegorz Sandomierski potrafi włożyć głowę, tam gdzie inni nie wcisną nogi. A ta cecha jest bardzo mile widziana u bramkarzy…

- Chodziło mi o to, że spodziewaliśmy się odgwizdania spalonego. Faktycznie, coś mi jednak odbiło i ruszyłem do napastnika Polonii. Na szczęście nie straciliśmy bramki.

- Jagiellonia Białystok – odkrycie sezonu 2009-10?

- Niech zdecydują o tym dziennikarze. Fajnie, że media zwracają na nas uwagę, ale obyśmy już niedługo byli widoczni w środku tabeli ekstraklasy.

- Pana znakomite występy z pewnością przyciągną uwagę większych klubów…

- W tej chwili nie myślę o transferze. Przez dwa lata mam jeszcze ważny kontrakt z Jagiellonią i chcę zostać w Białymstoku jak najdłużej. Na razie nigdzie się nie wybieram.

- Rundę wiosenną sezonu 2006-07 spędził Pan w Lechu Poznań. Tam nie udało się jednak przebić.

- W Lechu stawia się na zawodników doświadczonych, a ja miałem wtedy zaledwie 17 lat. Bardzo wiele się nauczyłem od pana Zbigniewa Pleśnierowicza, z którym codziennie trenowałem. Poza tym życie z dala od domu pomogło mi się usamodzielnić. Pobyt w Poznaniu oceniam więc zdecydowanie na plus.

- W jednym z wywiadów wspomniał Pan o zamiarze kontynuowania nauki.

- Tak, myślę o studiowaniu na AWF w Białymstoku, na kierunku nauczyciel wychowania fizycznego.

- Ma Pan na swoim koncie występy w młodszych reprezentacjach Polski.

- W juniorskich rozegrałem dziesięć meczów. Kadra zawsze była dla mnie ogromnym wyróżnieniem, dlatego cieszyłem się z każdego powołania. Wysłuchanie hymnu narodowego przed rozpoczęciem meczu to coś wspaniałego. Tego uczucia nie da się opisać.

- Jeśli Pana obecna forma się utrzyma, kwestią czasu będzie debiut w dorosłej reprezentacji Polski.

- Nie wybiegam myślami daleko w przyszłość. Interesuje mnie, co będzie jutro na treningu i w najbliższym meczu ligowym. Skupiam się jedynie na dobrym bronieniu. Czas pokaże, czy zostanę dostrzeżony przez pana selekcjonera.

Nie ma jeszcze komentarzy »

Brak komentarzy.

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. Adres TrackBack

Dodaj komentarz

Blog na WordPress.com.