Rozpisują się serwisy sportowe o tym, jak polscy grajkowie spędzą Święta Bożego Narodzenia oraz nadejście Nowego Roku. My tymczasem o plany świąteczno-karnawałowe zapytaliśmy najgorętszy ostatnio towar na polskim rynku transferowym, Marcelo – doskonałego stopera Wisły Kraków.
Pochodzący z południowego wybrzeża Brazylii piłkarz czas ten spędzi w mieście Santos, gdzie za pierwsze poważne zarobione na boisku pieniądze kupił dom. Mieście słusznie kojarzonym z królem futbolu, samym Pele.
Marcelo nie kryje, jak bardzo zżyty jest z tym miejscem. – Nawet nie myślałem, żeby jechać na wczasy za granicę – przyznaje. – Brazylia to tak piękny kraj, że nie potrzebuję żadnych innych podróży. Rodzina jest poza tym dla mnie największą wartością, dlatego staram się jej poświęcać każdą wolną chwilę.
I właśnie w towarzystwie najbliższych sympatyczny obrońca spędzi święta Bożego Narodzenia. Ale… czy tylko najbliższych? – Na wigilii pojawi się u nas bardzo dużo osób – informuje. – W dniu tym cieszymy się towarzystwem nie tylko rodziców i braci, ale także dalszych krewnych. Wtedy wszyscy są szczęśliwi i zawsze jest bardzo wesoło.
Nie zawsze jednak działo się tak dobrze. – Gdy byłem dzieckiem i mieszkałem w faweli, po zjedzeniu kolacji z mamą i siostrami, wychodziłem na ulicę grać w piłkę lub bawić się z rówieśnikami– opowiada Marcelo.
Stół wigilijny nie uginał się wówczas od nadmiaru potraw. A co teraz się na nim znajdzie? – Czy to ważne? – odpowiada Marcelo pytaniem na pytanie. – Nie mamy żadnych typowych tradycji związanych z jedzeniem. Wszystko zależy od danej rodziny. Ważne jest nie to, co się je, ale sama atmosfera świąt. U nas na pewno nie zabraknie ciasta z kurczaka i potraw z ryżem.
Karpia ani kutii zatem na brazylijskiej wigilii nie uświadczysz, ale… choinkę jak najbardziej. – Drzewko świąteczne nie tylko w Polsce jest stałym elementem bożonarodzeniowej dekoracji. Pod nim znajdą się prezenty od świętego Mikołaja. Nie śpiewamy za to kolęd – mówi zawodnik Wisły Kraków, który także sylwestra spędzi w towarzystwie bliskiej rodziny. – W ciszy jednak nie będziemy siedzieć. Muzyka królująca podczas Bożego Narodzenia to oczywiście… samba!
Samba, będąca przy okazji symbolem nadchodzącego karnawału, który najhuczniej świętuje się właśnie w Kraju Kawy. Wśród miast brazylijskich prym pod tym względem wiedzie oczywiście Rio de Janeiro. – Nigdy nie widziałem na żywo karnawału w Rio i chciałbym w przyszłości to zmienić – deklaruje Marcelo. – W stanie Sao Paulo natomiast świętowanie jest ściślej powiązane z futbolem. Sambodrom, czyli miejsce, na którym odbywają się pokazy samby, przypomina stadion piłkarski, a ludzie go otaczający mają na sobie koszulki piłkarskie swoich ulubionych drużyn. Niektóre kluby, na przykład Corinthians, prowadzą nawet szkoły taneczne. Piłka i samba to nieodłączne elementy naszej tożsamości narodowej.
Czy ulubieniec sympatyków „Białej Gwiazdy” zamierza zatem na początku stycznia balować? – Raczej nie. Wolę karnawał oglądać niż w nim uczestniczyć – zaskakuje Marcelo. – Lubię tańczyć, jak każdy, ale podczas tej zabawy dużo się pije. A za tym z kolei nie przepadam. Na pewno natomiast wybiorę się na plażę, gdyż w Brazylii teraz jest lato.