Blog sportowy Tomka Ćwiąkały

25/12/2009

Wesołe święta u Marcelo

Zaszufladkowany do: Teksty — Tomek Ćwiąkała @ 10:57
Tags: , ,

Rozpisują się serwisy sportowe o tym, jak polscy grajkowie spędzą Święta Bożego Narodzenia oraz nadejście Nowego Roku. My tymczasem o plany świąteczno-karnawałowe zapytaliśmy najgorętszy ostatnio towar na polskim rynku transferowym, Marcelo – doskonałego stopera Wisły Kraków.

Pochodzący z południowego wybrzeża Brazylii piłkarz czas ten spędzi w mieście Santos, gdzie za pierwsze poważne zarobione na boisku pieniądze kupił dom. Mieście słusznie kojarzonym z królem futbolu, samym Pele.

Marcelo nie kryje, jak bardzo zżyty jest z tym miejscem. – Nawet nie myślałem, żeby jechać na wczasy za granicę – przyznaje. – Brazylia to tak piękny kraj, że nie potrzebuję żadnych innych podróży. Rodzina jest poza tym dla mnie największą wartością, dlatego staram się jej poświęcać każdą wolną chwilę.

I właśnie w towarzystwie najbliższych sympatyczny obrońca spędzi święta Bożego Narodzenia. Ale… czy tylko najbliższych? – Na wigilii pojawi się u nas bardzo dużo osób – informuje. – W dniu tym cieszymy się towarzystwem nie tylko rodziców i braci, ale także dalszych krewnych. Wtedy wszyscy są szczęśliwi i zawsze jest bardzo wesoło.

Nie zawsze jednak działo się tak dobrze. – Gdy byłem dzieckiem i mieszkałem w faweli, po zjedzeniu kolacji z mamą i siostrami, wychodziłem na ulicę grać w piłkę lub bawić się z rówieśnikami– opowiada Marcelo.

Stół wigilijny nie uginał się wówczas od nadmiaru potraw. A co teraz się na nim znajdzie? – Czy to ważne? – odpowiada Marcelo pytaniem na pytanie. – Nie mamy żadnych typowych tradycji związanych z jedzeniem. Wszystko zależy od danej rodziny. Ważne jest nie to, co się je, ale sama atmosfera świąt. U nas na pewno nie zabraknie ciasta z kurczaka i potraw z ryżem.

Karpia ani kutii zatem na brazylijskiej wigilii nie uświadczysz, ale… choinkę jak najbardziej. – Drzewko świąteczne nie tylko w Polsce jest stałym elementem bożonarodzeniowej dekoracji. Pod nim znajdą się prezenty od świętego Mikołaja. Nie śpiewamy za to kolęd – mówi zawodnik Wisły Kraków, który także sylwestra spędzi w towarzystwie bliskiej rodziny. – W ciszy jednak nie będziemy siedzieć. Muzyka królująca podczas Bożego Narodzenia to oczywiście… samba!

Samba, będąca przy okazji symbolem nadchodzącego karnawału, który najhuczniej świętuje się właśnie w Kraju Kawy. Wśród miast brazylijskich prym pod tym względem wiedzie oczywiście Rio de Janeiro. – Nigdy nie widziałem na żywo karnawału w Rio i chciałbym w przyszłości to zmienić – deklaruje Marcelo. – W stanie Sao Paulo natomiast świętowanie jest ściślej powiązane z futbolem. Sambodrom, czyli miejsce, na którym odbywają się pokazy samby, przypomina stadion piłkarski, a ludzie go otaczający mają na sobie koszulki piłkarskie swoich ulubionych drużyn. Niektóre kluby, na przykład Corinthians, prowadzą nawet szkoły taneczne. Piłka i samba to nieodłączne elementy naszej tożsamości narodowej.

Czy ulubieniec sympatyków „Białej Gwiazdy” zamierza zatem na początku stycznia balować? – Raczej nie. Wolę karnawał oglądać niż w nim uczestniczyć – zaskakuje Marcelo. – Lubię tańczyć, jak każdy, ale podczas tej zabawy dużo się pije. A za tym z kolei nie przepadam. Na pewno natomiast wybiorę się na plażę, gdyż w Brazylii teraz jest lato.

18/11/2009

Bakero to profesor-amigo

Zaszufladkowany do: Teksty — Tomek Ćwiąkała @ 17:58
Tags: , ,

Wczoraj jako nowy trener Polonii Warszawa został zaprezentowany Jose Mari Bakero. Czy legenda Barcelony sprawi, że przeciętni grajkowie będą kopać piłkę z polotem i – co najważniejsze – zdobywać więcej punktów? – Z polskiego zespołu w ciągu kilku dni nie zrobisz Hiszpanii– mówi specjalnie dla portalu futbolnet.pl brazylijski pomocnik „Czarnych Koszul”, Marcelo Sarvas.

- Pierwsze wrażenia z zajęć z Hiszpanem są znakomite – twierdzi 28-letmi piłkarz z Kraju Kawy. – Dzieli się on z nami wieloma ciekawymi wskazówkami i wnioskami ze swojej przebogatej piłkarskiej kariery. Zwraca dużą uwagę na umiejętności techniczne zawodników. W indywidualnej rozmowie ze mną poruszył ponadto kilka kwestii dotyczących taktyki. Nie ulokował mnie co prawda jeszcze na żadnej konkretnej pozycji, ale myślę, że będę spełniał podobne zadania jak u poprzednich trenerów.

Bakero jest już czwartym szkoleniowcem Polonii, z jakim ma okazję pracować Sarvas. Wcześniej w tym sezonie z lepszym bądź gorszym skutkiem zespół prowadzili Jacek Grembocki, Dusan Radolsky i ostatnio Michał Libich. – Nie traktujemy Bakero inaczej niż poprzednich trenerów, z racji sukcesów, jakie osiągał w Barcelonie – deklaruje Brazylijczyk. – Każdemu należy się taki sam szacunek. Jedynie filozofie prowadzenia drużyny są różne.

Czy można więc oczekiwać, że Polonia będzie teraz prezentowała, zbliżony do drużyn hiszpańskich, ofensywny styl gry? – Trzeba grać tym, co się ma – twierdzi Sarvas. – Bakero przeprowadził z zawodnikami sporo rozmów i wie, ile potrafimy. Dał się przy tym poznać jako bardzo przyjaźnie nastawiona osoba. Zna język piłkarzy i wie, jak nas traktować. Jest dla nas zarówno przyjacielem, jak i surowym nauczycielem. Taki z niego profesor-amigo!

Pierwszy test przed Hiszpanem już w piątek, derby Warszawy z Legią. – Zdajemy sobie sprawę, że faworytami są rywale, ale myślimy tylko o zwycięstwie. Chcemy się pokazać z jak najlepszej strony nowemu trenerowi – kończy Sarvas.

W końcu, jeśli spadać, to z wysokiego konia. Tak można podsumować przedderbowy, urozmaicony niecodziennym trenerem, nastrój w klubie z Konwiktorskiej.

12/11/2009

Ochalik bye bye

Zaszufladkowany do: Teksty — Tomek Ćwiąkała @ 20:11
Tags: ,

„Takich czystek Wiśle Kraków dawno już nie było”. To słowa dziennikarzy, którzy pofatygowali się dzisiaj do pawilonu medialnego klubu z Reymonta. Z „Białą Gwiazdą” nie pożegnał się jednak ani trener Maciej Skorża, ani zawodnik Paweł Brożek, lecz rzecznik prasowy Adrian Ochalik oraz dwaj pracownicy działu marketingu, Grzegorz Falk i Dariusz Gryźlak.

Powodem dyscyplinarnego zwolnienia tych panów jest wystosowanie przez nich listu otwartego do Prezesa Rady Ministrów Donalda Tuska i posłów RP w sprawie ograniczenia funkcjonowania w Polsce bukmacherów internetowych. Z oświadczenia opublikowanego dziś przez oficjalną stronę Wisły wynika, że nie skonsultowali oni swojego pomysłu „z górą”. W tej kontrowersyjnej sprawie szefostwo „Białej Gwiazdy” nie chciało najwyraźniej zajmować oficjalnego stanowiska. Trudno jednak tak naprawdę uwierzyć, że Ochalik list przygotował samowolnie, nie informując o nim swoich przełożonych.

Sytuacja ta ośmiesza do pewnego stopnia wizerunek klubu. Opublikowanie słynnego już listu przeszło tak naprawdę bez echa. Dopiero teraz, po zwolnieniu Ochalika i spółki, ludzie zaczęli się sprawą interesować. Na wiślackich forach kibice toczą zażarte dyskusje, czy były już rzecznik powinien za swą niesubordynację zapłacić głową.

O ile pożegnanie się z dwoma specjalistami od marketingu pozostało niezauważone, o tyle wyrzucenie Ochalika także przez lokalne środowisko dziennikarskie zostało przyjęte z zaskoczeniem. Był on bowiem oddany klubowi od dłuższego już czasu. Funkcję rzecznika piastował od 14 lutego 2007 roku. Wcześniej przez kilka lat był spikerem podczas meczów na stadionie przy ulicy Reymonta.

Od dziennikarzy Ochalik zawsze wymagał profesjonalizmu. Chcesz wywiadu, zadzwoń i się umów. Potem mail z tekstem do autoryzacji. Nawet piłkarze z racji bariery językowej rzadko rozmawiający z prasą niechętnie podawali swoje numery telefonów. Działaczom zależało, aby klub pod względem kontaktów z mediami nie odbiegał od europejskiej czołówki. Tyle że Wisła to nie Barcelona i w pomocy gra tu Diaz, a nie Xavi, więc pewne proporcje powinno się zachować.

Przed dwoma miesiącami Bogusław Cupiał pożegnał się z dyrektorem sportowym Wisły, Jackiem Bednarzem, poszerzając tym samym kompetencje trenera Macieja Skorży. Posunięcie to miało zbliżyć klub do modelu angielskiego, gdzie trener menedżer ma więcej niż u nas do powiedzenia m.in. w sprawie transferów.

Może teraz krakowscy działacze chcą dołożyć Skorży jeszcze jedną funkcję? Jednak na Wyspach Brytyjskich szkoleniowcy nie są zarazem rzecznikami prasowymi.

Następna strona »

Blog na WordPress.com.